Zwykła góra kamieni Najzwyklejszy kamień znajdujący się na środku niezagospodarowanego pola. Ze względu jednak na fakt, że jest on dość charakterystyczny, często służył lokalnym dzieciom, nastolatkom i innym takim, jako punkt spotkań. Bardzo często stosowany również jako miejsce do liczenia w grze w chowanego. W miejscowych wierzeniach, przekładach czy legendach powstałych w młodych głowach, mówi się, że góra kamieni jest tak naprawdę miejscem, w którym żywcem zakopano niewiernego męża miejscowej wdowy. Nie jest to oczywiście prawda — jego ciała nigdy nie odnaleziono. |
Wiek : ∞
Miejsce zamieszkania : Piekło
Zawód : Guru sekty satanistycznej
Sebastian Verity
ODPYCHANIA : 30
WARIACYJNA : 5
SIŁA WOLI : 24
PŻ : 212
CHARYZMA : 9
SPRAWNOŚĆ : 19
WIEDZA : 8
TALENTY : 19
12 maja 1985[ukryjedycje] Sebastian zaproponował spotkanie o świcie, by zyskać pewność, że sterta kamieni, będąca jedynym elementem wyróżniającym pole, nie zostanie obłapiona przez dzieciaki. Zgodnie z przewidywaniami przestrzeń jest pusta i brak tu żywej duszy poza nim samym. Trawę pokrywa jeszcze poranna rosa, a słońce ledwie wychyliło się ponad horyzont. Powietrze jest rześkie i przyjemne, koi zmysły w sposób, którego nie da się zastąpić. Sebastian przymyka powieki pod wpływem rażących w oczy promieni wznoszącego się słońca, a jego oddech sam odnajduje wolniejszy, spokojny rytm. Czasem potrzebuje takiego przypomnienia — że są miejsca i momenty, w których czas potrafi się zatrzymać. Choćby na krótką chwilę. Ostatnio żyje w takim tempie, że nie ma nawet kiedy skorzystać z uroków natury, która przecież zawsze wpływała na niego uspokajająco i korzystnie. Może to dobry moment, by przypomnieć sobie, że czasem trzeba zwolnić, aby pozostać przy zdrowych zmysłach. Ale nie dzisiaj. Dzisiaj również jest tutaj, by się szkolić, by podjąć kolejny etap nauki esencjomagii, której ostateczne opanowanie postawił sobie za cel na ten miesiąc. Zbliża się moment, w którym intensywna nauka i pochłonięta wiedza mają przynieść efekt. Dogasza papierosa, kiedy widzi pojawiającą się nieopodal sylwetkę. O Zagreusie usłyszał od dobrego znajomego, a ponieważ nazwisko mężczyzny nieraz było przytaczane przez Franka, Sebastian uznał, że będzie to odpowiednia osoba. Frank zdaje się pałać sympatią do rodziny Zafeiriou, a to napawa Verity’ego optymizmem co do kompetencji Zagreusa. Wita łowcę swobodnym uśmiechem. — Dzień dobry. — Wyciąga ku niemu dłoń. — Sebastian — przedstawia się, darując sobie nazwisko. — Tak jak wspominałem przez telefon, słyszałem, że nie jest ci obca sztuka esencjomagii, a ja potrzebuję kogoś, kto pokaże mi ją ze swojej perspektywy. — Zna już znaczenie esencjomagii dla Murphy’ego i zaznajomił się z jego obserwacjami, co nie zmienia faktu, że dodatkowa perspektywa zawsze jest dobra dla porównania doświadczeń i wyciągnięcia własnych wniosków. — Często po nią sięgasz? Rzut na konsekwencje po evencie: K6, 1 oznacza czarną maź w ustach i na palcach Ostatnio zmieniony przez Sebastian Verity dnia Pią Sie 02 2024, 12:48, w całości zmieniany 1 raz |
Wiek : 49
Odmienność : Czarownik
Miejsce zamieszkania : North Hoatlilp
Zawód : Starszy Oficer (Protektor), Czarna Gwardia
Stwórca
The member 'Sebastian Verity' has done the following action : Rzut kością 'k6' : 5 |
Wiek : ∞
Miejsce zamieszkania : Piekło
Zawód : Guru satanistycznej sekty
Zagreus Zafeiriou
ODPYCHANIA : 20
SIŁA WOLI : 10
PŻ : 190
CHARYZMA : 2
SPRAWNOŚĆ : 15
WIEDZA : 9
TALENTY : 16
Propozycja spotkania z samego rana była dla Zagreusa pewną formą tortur. Chłodny, majowy poranek okraszony rosą i zapewne mgłą o godzinie coś około 4, kiedy to słońce wychyla się ponad horyzontem może i w wyobrażeniach brzmiał niczym coś cudownego i pięknego. Lecz dla łowcy, który raczej działał nocą i nie znosił chłodów, to był moment, kiedy nie czuł ani odrobiny komfortu. Lecz czego się nie robi dla zarobku? No właśnie, taki sobie zawód wybrał. Lecz dziś nie chodziło o jego umiejętności łowieckie, a raczej o jego zdolności esencjomaga. Zapytanie odrobinę go zaskoczyło. Na szczęście dla Sebastiana Zagreus nie był typem, który nie chciał się dzielić swoją wiedzą i umiejętnościami. Chociaż za ten pomysł o zwlekaniu się w środku nocy, pewnie będzie trochę trudniej wyciągnąć z niego wszystko co wie na ten temat. Estetyczne zachwyty otoczeniem niewiele wpływały na marudny nastrój Zafeiriou. Pojawił się na kamienistej stercie, ziewając i przeklinając w duchu swoje durne pomysły. Że też tak się na wszystko zgodził bez żadnego ale. - Raczej dobra noc. - Ziewnął zatrzymując się obok Sebastiana. Uścisnął jego dłoń, westchnął wdychając zimne powietrze w płuca. Było to trochę orzeźwiające. - Zagreus, ale możesz mi mówić Zag. Cień uśmiechu pojawił się na niewyspanej twarzy łowcy. Nie wyglądał na złego, czy naburmuszonego. Ot był niewyspany. - Mhm, pamiętam. Pokazać to najmniejszy problem, gorzej nauczyć. - Zag spojrzał uważniej na Sebastiana, zastanawiając się czy ten w ogóle ma jakiekolwiek predyspozycje do tego. - Raczej często. Im częściej korzystam, tym stabilniejsze zaklęcia jestem w stanie rzucać. Jest to dla mnie coraz bardziej naturalne i przydaje się w mojej pracy, przy okazji też nie zwraca się na siebie uwagi, kiedy trzeba coś zrobić a w okolicy są niemagiczni. - Wyciągnął z kieszeni kurtki paczkę papierosów. Dla rozbudzenia się na pewno przyda się odrobina nikotyny. Zaproponował Sebastianowi, by ten się poczęstował. Odpalił zapalniczkę i przypalił końcówkę papierosa wdychając dym w płuca. |
Wiek : 29
Odmienność : Czarownik
Miejsce zamieszkania : Saint Fall
Zawód : Łowca/Łowca duchów
Sebastian Verity
ODPYCHANIA : 30
WARIACYJNA : 5
SIŁA WOLI : 24
PŻ : 212
CHARYZMA : 9
SPRAWNOŚĆ : 19
WIEDZA : 8
TALENTY : 19
Wygląda na to, że z ich dwójki tylko jeden potrafi docenić uroki wczesnego wstawania. Kącik ust Sebastiana wygina się nieznacznie ku górze, kiedy z niewinnym rozbawieniem obserwuje trudność, z jaką Zagreusowi przychodzi utrzymanie otwartych powiek. — Jesteśmy w Wallow, kur zapiał, czyli dzień — sprzecza się z przekorą, do której zdolny jest tylko człowiek, któremu niegroźne wstawianie o świcie. Chociaż Sebastian stanowi jeszcze inny przypadek. On po prostu mało sypia. Praca sama się nie zrobi, myśli same nie uciszą, a apokalipsa- Nie o tym dzisiaj. Uśmiech Sebastiana tonuje się nieco, kiedy napotyka oceniające spojrzenie Greka. Jest przekonany, że jego postawa mówiłaby wiele dla doświadczonej w boju osoby, a pokryta coraz mocniej widocznymi zmarszczkami twarz sugeruje, że niejedno w życiu widział. Ale nie wini Zaga — nie znają się, a on nie wie, że ma przed sobą gwardzistę. Kiedyś by się może i obraził, dziś trzyma swoje ego w zwartych więzach. Czasem niedocenienie jest mu wręcz na rękę. — O to się nie martw, nie jesteś pierwszym esencjomagiem, z którym się konsultuję. — Co prawda dopiero spalił jednego fajka, ale nie oponuje, kiedy Zag podsuwa mu drugiego. Sebastian nie ma szczególnych ograniczeń, gdy chodzi o powolne zabijanie swoich płuc. — Potrzebuję świeżej perspektywy i rozjaśnienia kilku kwestii, z resztą poradzę sobie sam. — Nie wychodzi z założenia, by miał dzisiaj w istocie rzucić niewerbalne zaklęcie, nie mówiąc już o takim bez pentakla. Do tego dojdzie sam, później, w ciszy i spokoju, kontynuując ćwiczenie swojego skupienia. — A, tak — przypomina sobie o czymś i przytrzymując fajka w zębach, sięga do kieszeni spodni, skąd wysuwa portfel. Wyciąga dłoń ze studolarówką w stronę swojego dzisiejszego mentora. — Za fatygę o tej godzinie. — Obydwoje przecież wiedzą, że te kilka minut rozmowy i demonstracji nie są warte takiej kwoty. Ale kto bogatemu zabroni? Słucha drobnego wykładu i kiwa głową. — Zauważasz różnicę między rzucaniem czarów niewerbalnie a bez pentakla? — Sebastian czytał, że sztuka czarowania bez pentakla jest znacznie trudniejsza, co zresztą wydaje się logiczne, ale jest ciekaw opinii z pierwszej ręki. Podobno można czarować jednocześnie niewerbalnie i bez pentakla. Czy Zagreusowi kiedyś się to udało? — Pomyślałem, że mógłbyś rzucić na mnie jakiś prosty czar. Wspierający, a nawet i ofensywny. Niewerbalnie oczywiście. Chciałbym się przekonać, czy jako cel odczuję jakąkolwiek różnicę. — Dopala fajka i przygniata go butem zaraz obok pierwszego. |
Wiek : 49
Odmienność : Czarownik
Miejsce zamieszkania : North Hoatlilp
Zawód : Starszy Oficer (Protektor), Czarna Gwardia
Zagreus Zafeiriou
ODPYCHANIA : 20
SIŁA WOLI : 10
PŻ : 190
CHARYZMA : 2
SPRAWNOŚĆ : 15
WIEDZA : 9
TALENTY : 16
Wschód słońca był zwykle czasem, kiedy Zag kończył swoją wartę, albo polowanie musiało zostać przerwane. Często mu się zdarzało, że kiedy inni wstawali, on dopiero wracał do swojego mieszkania, albo do antykwariatu kuzynów, jeśli potrzebował doraźnej pomocy. Lecz po takiej zarwanej nocce niewiele spał, najlepiej funkcjonowało mu się kiedy słońce wznosiło się wysoko nad horyzontem. A jeszcze lepiej, jeśli przygrzewało przyjemnie. W skali Zagreusa nie było czegoś takiego jak upały. Był jak jaszczurka albo wąż, mógł wygrzewać się w słońcu bez ograniczeń, a im było cieplej, tym Zafeiriou szczęśliwszy. Za to nie znosił mrozów i wilgoci, zwłaszcza zimnej wilgoci. Stojąc aktualnie w trawie, we mgle, nad ranem, podziwiając złoto - różowa łunę nad horyzontem nie był wybitnie szczęśliwy. Lecz papieros już odrobine mu poprawił humor, poza tym człowiek, który go tutaj ściągnął okazał się być bardziej badaczem istoty esoncjomagii, niż pierwszym, lepszym leszczem w tym temacie. Tyle wygrać. - Przynajmniej kur to dobry znak. Wszystko wraca do normy. - Mruknął może odrobine zbyt melancholijnie. Nie od dziś było wiadome, że większość zjaw i maszkaronów znikała nim pierwszy kur zapiał. - Ah, czyli raczej poszukujesz różnych punktów widzenia. - Zafeiriou kiwnął głową zaciągając się dymem. Ucieszyła go to, nie musiał bawić się w przedszkole. - Dzięki. - Odebrał od Sebastiana banknot i schował go w tylnej kieszeni spodni. Nie komentował nominału, przecież nie będzie uświadamiać typa, że fajny napiwek mu przy okazji dał. Ale za tym tez szła mobilizacja, więc Zag nie potraktuje tego spotkania zbyt lekceważąco, by aby na odczepnego powiedzieć dwa zdania i wrócić do łóżka. Franklin zawsze był mile widziany w portfelu, równy gość. - Tak, dostrzegam różnicę. - Zag sięgnął pod kołnierzyk koszulki i wyciągnął swój pentakl zawieszony na łańcuszku. Zacisnął palce na drobnym przedmiocie, druga dłoń uniósł na wysokość mostka. Po chwili wyszeptał słowo Leviora. Lecz niewiele się zadziało, światło zamigotało i zgasło. Zag zmarszczył brwi, pięknie tak na początek od razu się wyłożyć z prostych zaklęć. No nic, spróbował ponownie i efekt był jeszcze bardziej opłakany. Spojrzał na Sebastiana, wymyślił sobie spotkanie na czarowanie o takiej porze, to i nic łowcy nie wychodzi. - Z pentaklem zaklęcia są stabilne, ich moc jest raczej stała. - Wyjaśnił, by po chwili ciszy. - Pentakl pomaga przede wszystkim w kwestii skupienia, zaklęcia są mniej wyczerpujące mentalnie. - Jeśli chodzi o czarowanie bez wspomagania. - Zag otworzył na powrót dłoń i przymknął oczy. Zamilkł na kilka chwil, jego palce drgnęły, by po chwili uformowała się niewielka kula światła i zniknęła niczym płomień świeczki zdmuchnięty jednym tchem. Zag powstrzymał drgniecie dłoni, które jasno by zasugerowałyby frustrację jaka przeżywał. - Zaklęcia są bardziej spontaniczne, ich forma jest zmienna i ich moc mniej stabilna. Kondycja mentalna i fizyczna jest w tym wypadku bardzo ważna i wpływa na jakość zaklęcia. Zagreus strzepnął dłoń, jakby siedział na niej pająk. Po chwili przekrzywił głowę spoglądając na Sebastiana. Pomysł rzucenia na niego zaklęcia nie był zły, na pewno w tej dziedzinie był trochę lepszy. - To dobry pomysł, jednak sądzę że zaklęcie wzmacniające nie będzie tak bardzo się różniło od magii odpychania. Zazwyczaj czuć różnicę przy zaklęciach, które wywołują konkretny efekt. Tak jak mówiłem, stan emocjonalny ma duży wpływ na efekt. Zag uniósł dłoń do głowy i przeczesał włosy. - Poza tym, siła woli jest kluczowa. Kontrola myśli, skupienie i utrzymanie efektu jest bardzo istotna. Im bardziej podatny umysł na rozproszenie, tym trudniej osiągnąć efekty. - Zafeiriou skierował dłoń w stronę Sebastiana, lecz jeszcze nie wywołał żadnego zaklęcia. Rzuty na Leviorę: 1 i 2 |
Wiek : 29
Odmienność : Czarownik
Miejsce zamieszkania : Saint Fall
Zawód : Łowca/Łowca duchów
Sebastian Verity
ODPYCHANIA : 30
WARIACYJNA : 5
SIŁA WOLI : 24
PŻ : 212
CHARYZMA : 9
SPRAWNOŚĆ : 19
WIEDZA : 8
TALENTY : 19
Zęby zaciskają się nieco mocniej na papierosie, by przytrzymać go w ręku, a dłonie chowają się mimochodem do kieszeni, gdy Sebastian wsłuchuje się w solidną dawkę informacji. Zerka w międzyczasie na dłoń Zaga, obserwując, jak próbuje wykrzesać w niej strumień magii. Ten formuje się moment, lecz nie osiąga punktu kulminacyjnego. Zagreus nie wypowiedział żadnej inkantacji, ale Sebastian rozpoznaje w tym krótkim drgnięciu magii Leviorę. Magia iluzji prawdopodobnie nie jest specjalizacją mężczyzny, nie zaskakuje więc, że średnio sprawdza się przy esencjomagii. Samo czarowanie bez inkantacji jest trudne i wymaga wyjątkowego skupienia, a owo skupienie jest również potrzebne w zwiększonym nakładzie do rzucania czarów, z których nie korzysta się na co dzień. Słowa Zagreusa potwierdzają to, co właśnie dane było zobaczyć Sebastianowi. Nie zwraca uwagi tylko na to, jak opornie magia reaguje na podobne zabiegi, ale doszukuje się również sposobu na dostrzeżenie tego, że pentakl jakkolwiek odpowiada na mentalne wezwanie. Nie był w stanie się zorientować. W przypadku ataku nie miałby szans odpowiednio wcześnie zareagować. Uzyskał właśnie dodatkowe potwierdzenie. Nawet teraz, gdy nic realnego mu nie grozi, a on może swobodnie poświęcić czas na naukę, nie był w stanie dostrzec czegokolwiek, co zdradziłoby intencje esencjomaga. — Rozumiem — oznajmia krótko i zwięźle, jak ma w zwyczaju, bo wszystkie słowa Zagreusa przyjmuje z pełnym zrozumieniem. Mężczyzna, mówiąc z własnego doświadczenia, właściwie potwierdza wszystko to, czego Sebastian mógł już nauczyć się z książek, opowieści innych i z własnego doświadczenia wyniesionego z walki. Podczas akcji nie miał jednak szansy tego wszystkiego porządnie przeanalizować, a gdy zdarzyło mu się mierzyć z esencjomagiem, nie był sam. W innym wypadku różnie mogłoby się to dla niego skończyć. Dlatego właśnie sam zapragnął opanować tę umiejętność. Doskonale zna jej wartość. Posuwa spojrzeniem do dłoni mężczyzny. — Spróbuj z ofensywą. Magilamina lub Magipugnus — proponuje proste zaklęcia, które powinny chętniej odpowiedzieć na niewerbalne starania, a przy okazji nie uszkodzą mocno Sebastiana. — Chcę sprawdzić, czy zdołam się obronić, wiedząc, że zaatakujesz. — To też jest dla niego kluczowe. Zaletą esencjomagii jest element zaskoczenia. Ale co, jeśli wie, kiedy mniej więcej padnie atak? Zdoła uniknąć uszczerbku? Czy maksymalne skupienie pomoże mu wyczuć odpowiedni moment? Może coś w ruchu atakującego… Spojrzenie, spięcie mięśni, jakiś zdradliwy błysk w oczach? W ten sposób sam zweryfikuje, czego się wystrzegać, gdy i on będzie wykorzystywać esencjomagię w walce. |
Wiek : 49
Odmienność : Czarownik
Miejsce zamieszkania : North Hoatlilp
Zawód : Starszy Oficer (Protektor), Czarna Gwardia
Zagreus Zafeiriou
ODPYCHANIA : 20
SIŁA WOLI : 10
PŻ : 190
CHARYZMA : 2
SPRAWNOŚĆ : 15
WIEDZA : 9
TALENTY : 16
Nieudane próby rzucenia zaklęć w obu wariantach odrobinę podniosło poziom frustracji łowcy. Nie był perfekcjonistą, ale też nie lubił, kiedy coś mu nie wychodziło. Czuł, że Verity obserwuje jego każdy ruch i gest, może to przez to czuł presję i tak to wszystko się obracało przeciwko niemu. Lecz Zag musiał zapanować nad sobą i uspokoić emocje. Ot, idealny przykład, kiedy esencjomag miał problem, można paść ze śmiechu. Propozycja, aby zmienić taktykę i rzucić poważniejsze zaklęcie spotkała się z aprobatą. Zafeiriou skinął głową, po czym odsunął się od Sebastiana odchodząc od niego kilka kroków. Zagreus klepnął pentakl zawieszony na szyi, pokręcił głową i strzelił kościami karku. Nadmierna czujność jego towarzysza nie sprzyjała efektowi zaskoczenia, dlatego musiał odrobinę zagrać na czas, aby osłabić jego uwagę. - W porządku. Potem nie miej mi tylko za złe, jeśli oberwiesz. - Zadziorny uśmiech pojawił się na ustach łowcy. Już dawno nie dostał hajsu za obicie klienta. A to nawet wydawało się być przyjemne uczucie. - Każdy esencjomag obiera różne taktyki. Niektórzy potrzebują gestów, by ukierunkować zaklęcie, chociażby takie podniesienie ręki. - Zag podniósł energicznie rękę i pchnął dłoń w kierunku Sebastiana. Lecz nie towarzyszyło temu żadne zaklęcie. - Inni kiwają głową, albo wydają dźwięki. Jeszcze inni wpatrują się intensywnie w cel. To takie małe słabości, bo jednak ludzkie ciało jest uzależnione od bodźców i w większości myślimy, że jeśli powstanie akcja, to będzie i reakcja. - Zag mówił swobodnie. Nie wpatrywał się w swojego rozmówcę jakoś intensywnie, nie wykonywał przesadnych gestów. Pomimo, że Zafeiriou był zajęty mówieniem, tak na prawdę zbierał myśli i koncentrował się na zaproponowanym zaklęciu. Chciał uzyskać jak najlepszy efekt, lecz nie na tyle silny, by zrobić rzeczywistą krzywdę. Lecz w pewnej chwili, pomiędzy zdaniami Zagreus postanowił w końcu zaatakować. Niewerbalne Magipungus zostało wycelowane w brzuch Sebastiana. Rzut na Magipungus + 20 magia odpychania |
Wiek : 29
Odmienność : Czarownik
Miejsce zamieszkania : Saint Fall
Zawód : Łowca/Łowca duchów
Stwórca
The member 'Zagreus Zafeiriou' has done the following action : Rzut kością 'k100' : 85 |
Wiek : ∞
Miejsce zamieszkania : Piekło
Zawód : Guru satanistycznej sekty
Sebastian Verity
ODPYCHANIA : 30
WARIACYJNA : 5
SIŁA WOLI : 24
PŻ : 212
CHARYZMA : 9
SPRAWNOŚĆ : 19
WIEDZA : 8
TALENTY : 19
Sebastian odpowiada drobnym uśmieszkiem na komentarz Zagreusa. Wie, na co się pisze, jak oberwie to nie pierwszy i nie ostatni raz — doskonale wie, jak takie zbieranie batów potrafi być edukujące. Jak dostanie teraz, to później, w prawdziwej walce, będzie miał przewagę. Ci, którzy na treningach unikali wpierdolu, uczyli się zwyczajnie wolniej. Nawet jeśli nauka na cudzych błędach brzmi pozornie rozsądnej, to nauka na własnych jest zdecydowanie efektywniejsza. — O to się nie martw — uspokaja z cieniem rozbawienia, choć pozostaje nienagannie skupiony, szczególnie kiedy Zagreus znów podejmuje temat esencjomagii. Sebastian spodziewa się ataku, dlatego pomimo uważnego słuchania wykładu, próbuje wyłapać w mimice Zaga, w jego zachowaniu, ruchu oczów, w spięciu mięśni, w czymkolwiek, znaku, że ten zaraz nastąpi. Wydaje mu się, że będzie potrzebować przerwy od mówienia, aby wystarczająco się skupić na zaklęciu, szuka więc dłuższych przerw między słowami, ale… Ale to na nic. Nie ma pojęcia, kiedy Zagowi udało się pomyśleć zaklęcie. W jednej chwili mówił, a w drugiej już Sebastian poczuł na swoim brzuchu zaskakująco silne uderzenie magii. Element zaskoczenia sprawia, że Verity chwieje się nieco na nogach i musi zrobić krok w tył, aby utrzymać równowagę. Jego twarzy nie wykrzywia jednak grymas bólu, a coś na kształt satysfakcji, może zafascynowania. Jest zadowolony z efektu i coraz mocniej zaangażowany w naukę. Wie, że po tym ile włożył wkładu w swoje szkolenie, jest o krok od tego, by samemu władać tą wspaniałą, niezwykle użyteczną magią. Nawet jeśli nie od razu będzie w stanie opanować tak płynne czarowanie przy okazji zwykłej konwersacji, zadowala go myśl, że możliwym jest osiągnięcie takiego poziomu. — Jak długo zajęło ci dojście do tego poziomu? — dopytuje, zaciekawiony. Ciało przecież często zdradza samo, nad wieloma odruchami po prostu się nie panuje. Coś takiego, ten poziom skupienia i lekkości, jest godne podziwu. — Od jakich czarów zaczynałeś, kiedy pierwszy raz próbowałeś użyć esencjomagii? — Ta wiedza przyda mu się niebawem, gdy sam będzie starał się wykrzesać magię z czeluści umysłu, ze swojego własnego ciała, z tego, co dostał przy narodzinach. Nie z samego pentakla. W każdym czarowniku drzemie ten potencjał, bo to nie pentakl daje im moc, on tylko pomaga nadać jej formę. Percepcja (przyjęty próg: 100): 15+20+19=44 | nieudane |
Wiek : 49
Odmienność : Czarownik
Miejsce zamieszkania : North Hoatlilp
Zawód : Starszy Oficer (Protektor), Czarna Gwardia
Zagreus Zafeiriou
ODPYCHANIA : 20
SIŁA WOLI : 10
PŻ : 190
CHARYZMA : 2
SPRAWNOŚĆ : 15
WIEDZA : 9
TALENTY : 16
Teoria, teorią ale to właśnie praktyka przynosiła najlepsze efekty. Zagreus preferował bardziej praktyczne podejście do przyswajania nowych umiejętności i wiadomości. Wyglądał raczej na takiego, co to lepiej mięśniami robi, niż intelektem. Lecz pozory mogą mylić, w końcu dzięki teorii i wiedzy z przeróżnych ksiąg pomagały mu w tym fachu utrzymać zdrowie i życie. Spokój Sebastiana i jego pewność siebie sprawiały, że Zag poczuł wyzwanie i włożył naprawdę wiele zaangażowania w zaklęcie, które skierował przeciwko swojemu towarzyszowi porannych ćwiczeń. I efekty były bardzo zadowalające, zwłaszcza że chwilę wcześniej nie bardzo poszło mu rzucanie prostych zaklęć. - Żyjesz? - Przyjrzał się Sebastianowi, kiedy ten oberwał zaklęciem i aż się zatoczył. Zag wyciągnął rękę i złapał Verity'ego za ramię, by ten nie przewrócił się. Zmiana nastawienia do Zagreusa została skwitowana przez niego jedynie lekkim zmarszczeniem brwi. Czyżby Sebasitan na początku powątpiewał w umiejętności Zafeiriou? A skoro oberwał i to dość mocno z zaskoczenia, to przekonał się, że z potomkiem Greków nie ma żartów. To sprawiło, że Zag poczuł satysfakcję. Droga Zagreusa do tego poziomu czarowania esencjomagicznego była długa i wyboista. Był jeszcze dzieciakiem, kiedy zaczął i pojęcie miał żadne. Lecz wytrwałość opłaciła się, a Zag stanowił niezłe wyzwanie w pojedynkach, w terenie czy na polowaniach. Miał za sobą też wiele porażek i urazów, magia w końcu też potrafiła być niebezpieczna dla użytkownika, jeżeli nie skupił się wystarczająco na jej wykorzystywaniu w prawidłowy sposób. - Ponad dziesięć lat, zacząłem dość wcześnie interesować się tą sztuką. - Zagreus odbiegł wzrokiem od Sebastiana kierując je na teren wokół nich. Ta decyzja i determinacja, która znalazł w sobie jako nastolatek była w dużej części pchana przez pragnienie zwrócenia na siebie uwagi i udowodnienia, że wcale nie jest gorszy od brata. Potem dał sobie z tym spokój, a uzyskane zdolności rozwijał dla siebie samego. W tej chwili rzucanie zaklęć bez słów i pentakla było dla niego czymś naturalnym, czasami musiał się pilnować, żeby za bardzo nie popisywać się i trzymać swoje atuty w tajemnicy. - Na początku były to proste zaklęcia, głównie magia odpychania, kontrolowanie przedmiotów, przenoszenie ich i tym podobne. - Wrócił spojrzeniem ku Sebastianowi, który teraz wręcz zasypywał go pytaniami. Musiał mu rzeczywiście zaimponować, skoro tak wypytywał o szczegóły. - Głównie uczyłem się sam. I lepiej ćwicz na otwartej przestrzeni, szkoda okien i mebli. - Ile to on razy coś stłukł albo przewrócił, kiedy ćwiczył, albo z nudów próbował znaleźć rozrywkę w magii. Matka wściekała się za każdym razem, nawet jeśli coś mu się udało, to nie była wcale zachwycona z jego postępów. Wazony były ważniejsze. - Zacznij ćwiczyć utrzymywanie zaklęć, dla lepszego efektu znajdź coś co cię rozprasza i łatwo wytrąca ze skupienia. Początkowo nie obejdzie się bez gestów i słów, ale to z czasem zaniknie. - Dodał po chwili, możliwe że Sebastian już to przerobił i doskonale wiedział z czym się to je. On sam, gdy ćwiczył skupienie wiele razy wybierał się w głośne miejsca, pełne ludzi i rozmów. |
Wiek : 29
Odmienność : Czarownik
Miejsce zamieszkania : Saint Fall
Zawód : Łowca/Łowca duchów
Sebastian Verity
ODPYCHANIA : 30
WARIACYJNA : 5
SIŁA WOLI : 24
PŻ : 212
CHARYZMA : 9
SPRAWNOŚĆ : 19
WIEDZA : 8
TALENTY : 19
To nie tak, że wątpił. Nie do końca. Ale widzi przed sobą młodego mężczyznę, którego zupełnie nie zna, podchodzi więc z dużym dystansem do kwestii jego umiejętności i zaufania względem nich. Sebastianowi najbardziej zależało na tym, aby zobaczyć esencjomagię z różnych perspektyw, w różnych wykonaniach. Dał już się popisać Murphy’emu, teraz porównywał perspektywy i doszkalał się w sferach, w których mogły jeszcze istnieć jakieś luki. Nie spodziewał się więc nie wiadomo czego, nie miał wobec Zaga wygórowanych oczekiwań i może właśnie przez ich brak jest teraz tak pozytywnie zaskoczony. Otóż mężczyzna, nawet jeśli jest młody, rzeczywiście brzmi, jakby wiedział, o czym mówi, ponadto w istocie bez najmniejszego problemu jest w stanie użyć tej umiejętności zupełnie niezauważenie. Oczywiście, że Sebastian będzie chciał wyciągnąć z tego spotkania jak najwięcej. — Nic mi nie jest — uspokaja, machnąwszy ręką, bo już zdążył zapomnieć tak o ciosie, jak i o bólu. Nie winił Zaga o ostrożność, nie wiedział przecież, z kim ma do czynienia. Z drugiej strony byle cywil zwykle nie uczył się esencjomagii, więc można było snuć swoje domysły. Ponad dziesięć lat. Sebastian potakuje. On też zaczął interesować się esencjomagią bardzo dawno temu. Latami robił wiele, by doskonalić swoje zdolności magiczne, skupienie i wolę, aby dojść w końcu do tego momentu, w którym prawie jest. Czuje w kościach, że tym razem, lada chwila uda mu się w końcu rzucić czar bez użycia słów. Jest gotowy. Sebastian potakuje krótko głową na znak, że słucha. Zag wyczerpuje temat, a Verity nie dyskutuje — od dawna trenuje samotnie i sam po sobie widzi, że to podejście jest nienagannie skuteczne. Rozpraszacze też są dobre, na tym przecież polegał ich wspólny trening z Judith. Podpytuje o jeszcze kilka drobnych kwestii, aż mogą przejść do jeszcze kilku ruchów, ataku i obrony. Minęła może godzina wspólnego treningu, zanim Sebastian znów się odezwał. — Wszystko jasne — stwierdza, dając znak, że nie ma więcej pytań. Teraz musi tylko poskładać tę wiedzę do kupy, uporządkować ją i… wykorzystać. — Wiem już wszystko, co chciałem, dzięki. — Podaje mu jeszcze dłoń w krótkim wyrazie podziękowania i pożegnania jednocześnie. — Wracaj odespać — śmieje się jeszcze na odchodne, świadom, że dla wielu młodych ludzi ta godzina wiąże się z leżeniem w łóżku, a nie chodzeniem po wsiach na treningi. | Sebastian zt |
Wiek : 49
Odmienność : Czarownik
Miejsce zamieszkania : North Hoatlilp
Zawód : Starszy Oficer (Protektor), Czarna Gwardia
Zagreus Zafeiriou
ODPYCHANIA : 20
SIŁA WOLI : 10
PŻ : 190
CHARYZMA : 2
SPRAWNOŚĆ : 15
WIEDZA : 9
TALENTY : 16
Życie Zaga nigdy nie było przesadnie usłane różami, a raczej wyłożone kolcami. Był przyzwyczajony, że ludzie spoglądali na niego z góry i oceniali go na każdym możliwym polu. Miał świadomość swojego wyglądu, wieku i statusu społecznego, dlatego też nie oczekiwał nadzwyczajnego szacunku od kogokolwiek. A jeśli ktoś poczuwał się do wdzięczności w postaci dolarów, nie miał nic przeciwko. W końcu tak działał świat, kręcił się wokół pieniędzy. Reakcja Sebastiana na wyczyny Zagreusa sprawiła, że Grek poczuł słodki smak satysfakcji. Wiedział doskonale, że ma kompleksy na punkcie własnej wartości, że ludzie go nie doceniają i oceniają po wyglądzie i jego sposobie życia. Dlatego też ta odrobina szacunku i podziwu ze strony obcego faceta, który był znacznie starszy od Zafeiriou sprawiło, że ego Zaga poczuło się docenione. Łowca odchrząknął kiwając głową. Sebastian nie wyglądał na połamanego ani wybitnie uszkodzonego, więc nie było sensu za bardzo się rozczulać nad tym jednym ciosem. - W porządku. - Odsunął się o krok od Variety'ego. - Gdybyś miał jeszcze pytania, albo chciał poćwiczyć, wiesz jak się ze mną skontaktować. - Uścisnął dłoń Sebastiana. Nie miał zamiaru naciągać gwardzisty na kolejne dolce, lecz z czystej chęci wsparcia Zag proponował wsparcie. Poza tym opcja sparingów esencjomagicznych była kusząca, Zag już od dawna nie miał nikogo, z kim mógł skutecznie ćwiczyć zaklęcia i walkę. Sebastian wyglądał na człowieka, który dobrze włada magią, jak i pięścią. - Z przyjemnością. - Machnął ręką na pożegnanie i wrócił tą samą drogą, skąd przyszedł. Czekało go może jeszcze kilka godzin drzemki, nim postanowi wpaść do kuzynostwa do antykwariatu. | Zagreus zt |
Wiek : 29
Odmienność : Czarownik
Miejsce zamieszkania : Saint Fall
Zawód : Łowca/Łowca duchów